Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2025

Gloria kibolom

 Prezydent elekt gloryfikuje kiboli. Chwali ich patriotyzm, obronę wiary, zdecydowanie, niezłomność. Potwierdza tym samym  powiedzenie , "kto z kim przystaje, takim się staje". Nie wiem czy pan Nawrocki, który od 06.08 br. oficjalnie zostanie zaprzysiężony na Prezydenta faktycznie wie o czym mówi, czy po prostu już, jeszcze przed objęciem Urzędu daje sygnał, że kłamstwo, konfabulacja to będzie jego broń. A kibole, owe  wypasione "niedźwiadki" to doskonale zorganizowane grupy przestępcze. Półświatek rządzący się hierarchią niczym KK. Ludzie dla których walka na pięści to prymitywna walka. Dla nich kastety, maczety, kije bejsbolowe to narzędzia walki. Te wszystkie obywatelskie straże graniczne, narodowe manifestacje przypominają jako żywo Odziały Szturmowe (Sturmabteilung) Ernsta Rommla w Niemczech w latach 30-tych. Czyżby były dyrektor Muzeum II Wojny Światowej o tym nie wiedział. Albo nie chce dostrzec, gdy wypasione "niedźwiadki" robią brudną robotę jako ...

Strzeżcie się...nierzetelnych firm przewozowych

   Na początku lipca wykupiłem bilet na dowóz na lotnisko. Przyszedł więc upragniony dzień wyjazdu. Na godzinę 2:00 w nocy zaplanowany był przyjazd busa. Nikt jednak nie odezwał się czy bus ma ewentualne opóźnienie o 15 minut i jest już w drodze. Nic z tych rzeczy. Głuchy telefon. Na wszelki wypadek sprawdziłem, czy zabukowałem przewóz w odpowiedniej firmie. Wszystko się zgadzało. Nieco spokojniejszy wyszedłem z domu i podczas ciepłej letniej nocy cierpliwie czekałem na rzeczony bus. Jednak moja cierpliwość miała być tej nocy wystawiona na ciężką próbę. Po godzinie 2:00 zadzwoniłem więc do firmy i usłyszałem, że bus zaraz przyjedzie. Owo zaraz przeciągnęło się do godz. 2:30. Zadzwoniłem więc po raz drugi i usłyszałem, że nie mogą się dodzwonić do kierowcy. Czekałem więc, choć coraz bardziej zacząłem wątpić, czy moje czekanie na coś się zda. Zadzwonił telefon. Uradowany  mówię słucham. W odpowiedzi słyszę, że kierowca gdzieś się podział, i za pół godziny przyjedzie po mnie...

De javu

    Dawno tutaj nie pisałem. Jednak dziś postanowiłem napisać. Przeżyłem  bowiem de javu i miałem wrażenie, że znów znalazłem się w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Wtedy to władze różnych szczebli wzajemnie się nagradzały i odznaczały a szeregowi członkowie robili za klakierów. Myślałem że tamte czasy raz na zawsze pożegnaliśmy. Przekonałem się jak bardzo się myliłem. Wczoraj wziąłem udział w zebraniu delegatów organizacji w Gdańsku. Zebranie podsumowujące kolejną kadencję działalności. Sprawozdanie Prezydium przeszło gładko. Nawet nie głosowano nad jego przyjęciem, ale co tam. Wszyscy się przecież zgadzają, choc nikt nie zabrał głosu. A może po prostu nikt się nie ośmielił, skoro Prezydium wie najlepiej. Do tego stopnia, że nawet nie pytało o przegłosowanie sprawozdania, co jest wymogiem formalnym, aby sprawozdanie przyjąć. Stwierdzono, prawie że a priori, że nikt nie chce zabrać głosu, zatem sprawozdanie przegłosowano nie głosując nad nim. Jakie do polskie. A ...