Powiedzenie mówi "historia nauczycielką życia". Z kolei wielki filozof niemiecki G.F. Hegel napisał "Historia dowodzi, że z historii ludzie się niczego nie nauczyli". Chyba jednak uczniowie są bardzo kiepscy, bo jakoś nie potrafią się nauczyć raz a dobrze, aby z historii lekcji nie powtarzać. Tymczasem widzimy kolejną "powódź tysiąclecia". Nazwanie powodzi z 1997 roku "powodzią tysiąclecia" chyba uśpiło naszą czujność. Sądziliśmy, że podobny kataklizm może się powtórzyć za 1000 lat, ale nie za lat 27. A przyroda wystawia nam po prostu rachunek za wycinkę lasów, betonowanie brzegów rzek, zabudowę przybrzeżną rzek. Betonowanie placów w miastach. Nie budowanie polderów. Za to w miejscu gdzie one powinny być, buduje się całe osiedla domów. Deweloperzy nie odpuszczą bowiem żadnego wolnego terenu i okazji, aby postawić nowy dom. Liczy się bowiem zysk, a nie zdrowy rozsądek. Swoją drogą, kto wydaje zezwolenia na budowanie w miejscu polderów, osiedli mieszkaniowych. Czy ta powódź nas czegoś nauczy, czy przejdzie do historii i pójdzie w zapomnienie tak szybko, jak rwąca powodziowa woda. Mam poważne obawy.
Na początku lipca wykupiłem bilet na dowóz na lotnisko. Przyszedł więc upragniony dzień wyjazdu. Na godzinę 2:00 w nocy zaplanowany był przyjazd busa. Nikt jednak nie odezwał się czy bus ma ewentualne opóźnienie o 15 minut i jest już w drodze. Nic z tych rzeczy. Głuchy telefon. Na wszelki wypadek sprawdziłem, czy zabukowałem przewóz w odpowiedniej firmie. Wszystko się zgadzało. Nieco spokojniejszy wyszedłem z domu i podczas ciepłej letniej nocy cierpliwie czekałem na rzeczony bus. Jednak moja cierpliwość miała być tej nocy wystawiona na ciężką próbę. Po godzinie 2:00 zadzwoniłem więc do firmy i usłyszałem, że bus zaraz przyjedzie. Owo zaraz przeciągnęło się do godz. 2:30. Zadzwoniłem więc po raz drugi i usłyszałem, że nie mogą się dodzwonić do kierowcy. Czekałem więc, choć coraz bardziej zacząłem wątpić, czy moje czekanie na coś się zda. Zadzwonił telefon. Uradowany mówię słucham. W odpowiedzi słyszę, że kierowca gdzieś się podział, i za pół godziny przyjedzie po mnie...
Komentarze
Prześlij komentarz