W Polsce coraz bardziej ma się dobrze chamstwo, prostactwo, brak elementarnych zasad dobrego wychowania. Taki mamy czasy i takie obyczaje. Skąd ta moja zgoła gorzka konstatacja? Z podróży i to I klasą pociągiem pośpiesznym Łódź - Warszawa Centralna. Czterech panów urządziło sobie w wagonie I klasy kawalerskie przyjęcie. I nic ich nie obchodziło. Żadne uwagi, inne osoby jakby nie istniały. Konduktorka nie reagowała. Może na wszelki wypadek. I tak nam rośnie potęga chamstwa i prostactwa. A przyzwoitość staje się pomału "towarem" niszowym i jakimś dziwactwem. Nie dajmy się zepchnąć na boczny tor.
Na początku lipca wykupiłem bilet na dowóz na lotnisko. Przyszedł więc upragniony dzień wyjazdu. Na godzinę 2:00 w nocy zaplanowany był przyjazd busa. Nikt jednak nie odezwał się czy bus ma ewentualne opóźnienie o 15 minut i jest już w drodze. Nic z tych rzeczy. Głuchy telefon. Na wszelki wypadek sprawdziłem, czy zabukowałem przewóz w odpowiedniej firmie. Wszystko się zgadzało. Nieco spokojniejszy wyszedłem z domu i podczas ciepłej letniej nocy cierpliwie czekałem na rzeczony bus. Jednak moja cierpliwość miała być tej nocy wystawiona na ciężką próbę. Po godzinie 2:00 zadzwoniłem więc do firmy i usłyszałem, że bus zaraz przyjedzie. Owo zaraz przeciągnęło się do godz. 2:30. Zadzwoniłem więc po raz drugi i usłyszałem, że nie mogą się dodzwonić do kierowcy. Czekałem więc, choć coraz bardziej zacząłem wątpić, czy moje czekanie na coś się zda. Zadzwonił telefon. Uradowany mówię słucham. W odpowiedzi słyszę, że kierowca gdzieś się podział, i za pół godziny przyjedzie po mnie...
Komentarze
Prześlij komentarz