Przez pięć kolejnych dni od soboty 07.09.24 do środy 11.09.24. w Słupsku mieliśmy ucztę muzyczną i duchową, czyli 58 Festiwal Pianistyki Polskiej w Słupsku. O festiwalu nie będę tu pisał, dość powiedzieć, że poziom tegorocznego był bardzo wysoki, a usłyszeliśmy muzykę w wykonaniu takich tuzów pianistyki jak: Beata Bilińska, Szymon Nehring, Filip Wojciechowski, czy Zbigniew Raubo, który grał w kwartecie smyczkowym. Szkoda tylko, że festiwal trwa krótko. Kiedyś trwał tydzień, teraz pięć dni. Wypada tylko mieć nadzieję, że impreza nadal będzie trwała i rozwijała się. Niech władze miasta i Ministerstwo Kultury hojnie ją sponsorują. Nie zaprzepaśćmy dorobku tego festiwalu. W przeciwnym razie laska red. Jerzego Waldorffa, siedzącego na ławeczce na przeciwko filharmonii, może pójść w ruch a i sam Jerzy Waldorff słowem może przemówić.
Na początku lipca wykupiłem bilet na dowóz na lotnisko. Przyszedł więc upragniony dzień wyjazdu. Na godzinę 2:00 w nocy zaplanowany był przyjazd busa. Nikt jednak nie odezwał się czy bus ma ewentualne opóźnienie o 15 minut i jest już w drodze. Nic z tych rzeczy. Głuchy telefon. Na wszelki wypadek sprawdziłem, czy zabukowałem przewóz w odpowiedniej firmie. Wszystko się zgadzało. Nieco spokojniejszy wyszedłem z domu i podczas ciepłej letniej nocy cierpliwie czekałem na rzeczony bus. Jednak moja cierpliwość miała być tej nocy wystawiona na ciężką próbę. Po godzinie 2:00 zadzwoniłem więc do firmy i usłyszałem, że bus zaraz przyjedzie. Owo zaraz przeciągnęło się do godz. 2:30. Zadzwoniłem więc po raz drugi i usłyszałem, że nie mogą się dodzwonić do kierowcy. Czekałem więc, choć coraz bardziej zacząłem wątpić, czy moje czekanie na coś się zda. Zadzwonił telefon. Uradowany mówię słucham. W odpowiedzi słyszę, że kierowca gdzieś się podział, i za pół godziny przyjedzie po mnie...
Komentarze
Prześlij komentarz